Umowa wdrożeniowa jako przykład umowy nienazwanej

Blog

Skontaktuj się z nami

29-04-2022
Photo representing the subject of the blog

Najpopularniejsze posty

Gotowe pomysły na biznes prosto do Twojej skrzynki

Wyślij

Rozwój technologii oraz ogólny postęp sprawiają, iż konieczne są nowe rozwiązania prawne. Najlepszym tego przykładem są tak zwane umowy nienazwane, czyli kontrakty, które nie zostały wymienione w szczególnej części zobowiązań Kodeksu cywilnego. Jedną z nich jest umowa wdrożeniowa, popularna wśród przedsiębiorców pragnących zmodernizować funkcjonowanie swojej firmy.



Czym są umowy nienazwane?


Jak już zostało powiedziane na wstępie, umowy nienazwane to te, które nie zostały uregulowane w przepisach Kodeksu cywilnego. W akcie tym można bowiem znaleźć regulacje dotyczące wielu kontraktów, jakie są spotykane w obrocie gospodarczym – na przykład umowa najmu, dostawy, dzierżawy, komisu, czy też użyczenia. Z kolei jako przykłady umów nienazwanych można wskazać factoring, franczyzę, umowy know-how, a także umowę wdrożeniową.


Z uwagi na fakt, iż kontrakty nienazwane nie zostały uregulowane w powszechnie obowiązujących przepisach, strony mogą dowolnie kształtować ich postanowienia. Ograniczeniem są tutaj jednak przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące kwestii szczegółowych, na przykład pełnomocnictwa, czy też gwarancji.



Umowa wdrożeniowa – na co zwrócić uwagę?


Umowa wdrożeniowa to kontrakt zawierany najczęściej pomiędzy przedsiębiorcą, który pragnie wdrożyć oprogramowanie komputerowe w swojej firmie a jego twórcą. Może ona przybrać kształt umowy o dzieło bądź też umowy o świadczenie usług.


Jeżeli chodzi o umowę o dzieło, to prowadzi ona do uzyskania określonego rezultatu. Oznacza to, że przedsiębiorca decyduje się na zamówienie oprogramowania komputerowego o określonych w umowie parametrach, a następnie jego wdrożenie w swojej firmie. Co ważne, wszystkie czynności podejmowane przez twórcę muszą doprowadzić do wskazanego rezultatu. W przeciwnym razie zamawiający będzie mógł domagać się dokonania niezbędnych poprawek.


Natomiast umowa o świadczenie usług dotyczy wzajemnego wykonywania określonych świadczeń przez strony w przewidzianym czasie. W przypadku wdrażania oprogramowania umowa powinna dokładnie wskazywać prawa i obowiązki obydwu stron kontraktu, aby nie było wątpliwości w tym zakresie. Chodzi tutaj na przykład o przygotowanie analizy potrzeb i sprawdzenie sprzętu. Z kolei czas powinien być adekwatny do przewidywanego nakładu pracy związanego nie tylko ze stworzeniem programu, ale i przeszkoleniem pracowników. Warto dodać, że umowa o świadczenie usług ma charakter starannego działania.



Jaką formę wybrać?


Wybór odpowiedniej formy wymaga przeanalizowania swoich potrzeb i oczekiwań. Przede wszystkim należy się zastanowić, na ile zamawiający zamierza współpracować z twórcą. Jeżeli jest on gotowy do takiej współpracy, dobrym rozwiązaniem będzie umowa rezultatu. Warto również zwrócić uwagę, iż w przypadku rozwiązania takiej umowy powstaje konieczność dokonania wzajemnych rozliczeń.


W przypadku umowy starannego działania istotny jest okres, na jaki zostaje zawarta. Zawsze można go bowiem przedłużyć albo skrócić. W postanowieniach powinna zostać uregulowana także kwestia wcześniejszego wypowiedzenia umowy oraz ewentualnych rozliczeń. Pozostaje jeszcze problem narzędzi – czy zamawiający ma je dostarczyć wykonawcy, czy też nie. W praktyce wygląda to jednak tak, że tworzeniem oprogramowania zajmują się zawodowi programiści, którzy posiadają odpowiedni sprzęt oraz programy do tego służące.


Wdrożenie oprogramowania w przedsiębiorstwie jest złożonym procesem, który wymaga odpowiedniego przygotowania. Szczególną uwagę należy zwrócić na kwestię konstrukcji umowy. Jako że kontrakt wdrożeniowy ma charakter nienazwany w świetle prawa cywilnego, może ona przybrać formę umowy rezultatu bądź starannego działania.